Butelka oliwy, druga z octem balsamicznym, do tego młynek z solą i pieprzem na prostym stojaku - ot, banalny chciałoby się rzec, element stołu w jadalni. Całkiem smaczne zawartości, jak zapewnia Fader, suwenir z daleka przywieziony. Stoi sobie dumnie na stole, dopiero co rozpakowane, no pięknie to wygląda.
Aż nagle, ni stąd ni zowąd, stają się te banalne rzeczy bohaterami naszej niebanalnej zabawy. Na dobrą godzinę, jeśli nie półtora a może i dwie, zamieniają się w tajemne mikstury znalezione gdzieś na dnie pieczary, stają się czarodziejskimi balsamami czy też magicznymi napojami, które wystarczy odrobinę powąchać, spojrzeć przez butelkę, potrząsnąć czy też posmakować końcem języka, by działy się rzeczy niesamowite, by mieszkanie wypełniał blask magiczny, by potwory pryskały w ciemne zakamarki mrocznych ostępów leśnych a my byśmy zyskiwali nadludzką siłę.
Stół, dwa krzesła i dwie buteleczki. Naprawdę polecamy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz