Udało się Faderowi odkopać i ogarnąć zdjęcia z naszej ostatniej wycieczki. Ostatniej wspólnej rodzinnej, bo dwa dni później Fader wyjechał z robotą i tak czekamy i czekamy aż wróci. W każdym razie wybraliśmy się wtedy, miesiąc temu równy, na przejażdżkę prawdziwym pociągiem. Fajnie było, zwłaszcza w drodze powrotnej, gdy całkiem przyjemnie się umęczony człowiek zdrzemnął, kołysany monotonnym taktem kół pociągu. W międzyczasie naszych podróży, nie omieszkaliśmy oczywiście wstąpić do lasu, przekąsić co nieco, skorzystać z placu zabaw i oczywiście wykręcić małą awanturkę, ale jako że było to ze zmęczenia to się nie liczy tak bardzo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz