Z okazji Dnia Mamy ( i Taty też w domyśle) zaprosiliśmy do przedszkola rodziców wszystkich i pokazaliśmy im wspaniałe przedstawienie.
Tańczyliśmy, śpiewaliśmy piosenki, graliśmy na grzechotkach, było super. Niestety siostrę moją zjadła trema i nie była w stanie wystąpić, co bardzo mnie zasmuciło, bo na próbach wypadała świetnie. Ja po pierwszym secie też straciłem trochę animusz i musiałem opuścić deski tego szacownego teatru, by wspólnie z rodzicami przyglądać się reszcie szoł z widowni... Była też z nami Ninka, która trochę płakała, tak było jej przykro z powodu tej tremy.
Ech...
Powiedziała mi już po wszystkim, wieczorem, że następnym razem będzie lepiej i da z siebie wszystko!
I tej wersji się trzymajmy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz