wtorek, 30 lipca 2013

A MOŻE MORZE?


    Jakby kto pytał, to jesteśmy od niedzieli nad morzem. Morze to jest takie miejsce, gdzie jest bardzo dużo piasku, który nagle zamienia się w bardzo dużo wody i ta woda jest taka śmieszna bo szumi, i jak się idzie to tak fajnie podpływa pod nogi i się wtedy stopy zapadają. W dodatku mieszka się nad morzem pod namiotem, i jest bardzo fajnie bo się biega cały dzień na bosaka, i jest trawa pod stopami, i nad morze się idzie nie więcej niż minutkę i musi Mama ciągle zamiatać przedsionek bo sie pełno piachu tam bierze nie wiadomo skąd. I je się tam jajecznicę którą się zjada, co nie zawsze się udaje żeby zjeść wszystyko z talerza, i się idzie wieczorem spać do namiotu i jest fajnie, bo co jak co - ale nie odpuszcza się ociupińki bajek, kilku odcineczków Reksia czy Bolka i Lolka z wieczora. Przyjeżdżajcie. Mama mówi, że tu jest super bo jest to na końcu świata (zatyłek czy jakoś tak to nazywają) i kończy się tu droga, i nie ma nawet sklepu w pobliżu, i miliona zmażalni ryb też nie ma, i stoisk z pamiątkami, i budek z zapieksami, i z lodami i diskoipolo z głośników nawet nie ma - nic w ogóle tu nie ma i mało ludzi jest za to, czyli wiąże się z tym brak ludzi na plaży. Jedyne co jest to jest święty spokój, że tak sentencjonalnie sobie pozwolę pojechać :-) Czyli jest fajnie, jupi!!!!







kawał drogi jeszcze przed nami. Jak to zniosę?










No to piaskownicę tu pierdyknęli niemałą!













No dobra, i co teraz się z tym morzem robi?










Mamo mamo, i co teraz, rety ta woda tu podpływa!










Czry mary!












wiesz Ninka, na filmach to jest takie trendy że się biega dżogingiem na brzegu morza. Spróbujemy?













morze morzem, ale Reksio sam się wieczorem nie obejrzy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz