Nie ma żadnego nowego posta, gdyż Fader ostatnio nie miał kiedy się za to zabrać, gdyż najpierw nie było go w domu bo wyszli z Mamą na film jakiś, a później Ninka się rozchorowała i było i jej niedobrze i bolał ją brzuszek i musiała płakać i cały czas się do Taty przytulać i tak to trwało parę dni bo wymiotowała nawet i w nocy gorączkę miała i później sra... znaczy rozwolnienie, ale teraz jest już dobrze na szczęście, i mógłby właściwie już coś nasz wpisywacz tekstu i wrzucacz fotografii zapodać na blogu naszym, ale tak się właśnie złożyło że dziś rano Mama pojechała baaaardzo daleko i zabrała ze sobą komputer na którym Tata ma wszystkie fajne ( i niefajne też) zdjęcia zgrane i nie ma znów możliwości by coś fajnego tu wrzucić. Zresztą niefajnego też nie wrzuci bo są na tamtym komputerze. Więc jeśli jutro Mama wróci jakoś sensownie to wtedy coś wrzuci a jak bardzo późno to nie wrzuci.
Musimy się wszyscy uzbroić w cierpliwość - ot taki właśnie zbieg niesprzyjających okoliczności nas dopadł...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz