A jak już człowiek zmęczy się tym całym codziennym pędem, tym przedszkolem i związanym z tym wysiłkiem tak fizycznym (weź se wstawaj o 7 rano) i intelektualnym, jak już dosyć ma wszystkiego i potrzebuje się wyciszyć i przy okazji naładować pozytywną energią, tymi kojącymi skołatane serce i duszę dźwiękami - wtedy liczy się tylko pianino!
piątek, 20 marca 2015
DLA CIAŁA I DUCHA
A jak już człowiek zmęczy się tym całym codziennym pędem, tym przedszkolem i związanym z tym wysiłkiem tak fizycznym (weź se wstawaj o 7 rano) i intelektualnym, jak już dosyć ma wszystkiego i potrzebuje się wyciszyć i przy okazji naładować pozytywną energią, tymi kojącymi skołatane serce i duszę dźwiękami - wtedy liczy się tylko pianino!
niedziela, 1 marca 2015
RYSUJEMY
Tato, tato! Zobacz, rysujemy!
... No i tak rysowaliśmy, dopóki Nina nie wywaliła się w tej kałuży. Oczywiście jedynej na placu ;-)
poniedziałek, 23 lutego 2015
środa, 21 stycznia 2015
ŁEZKA
Dzieci płakały, płaczą i płakać będą. Na szczęście zazwyczaj ma się to nijak do opłakiwanego problemu. Dlatego też bardzo często, nawet płacząc, próbując dojść swych racji, zwrócić na coś uwagę, lub zwyczajnie wymóc pasującą im decyzję, wyglądają wtedy niezwykle uroczo...
poniedziałek, 19 stycznia 2015
ANTYDEPRESANT
Dziś podobno najbardziej depresyjny dzień w roku. Jak wyliczyli i od razu podali oczywiście niezawodni amerykańscy tudzież brytyjscy naukowcy. U nas nie zadziałał ten dzień
W każdym razie rano ;-)
:-D
środa, 7 stycznia 2015
sobota, 13 grudnia 2014
JESIEŃ PLESIEŃ
Co by nie mówić, jesień nas rozpieszcza tego roku. Zima też, że jeszcze nie przyszła. Było mało deszczu, dużo słońca, dużo ciepłych dni i dużo w związku z tym wypadów do lasu. Dziś zatem jeszcze trochę zdjęć z ostatniego naszego leśnego wypadu. Hasłem była wspinaczka i nauka balansu. Szło nam nieźle, bardzo fajnie było wspinać się na zwalony konar sosny, wchodziliśmy wyżej i wyżej, aż tak wysoko, że Rodzice się normalnie bali, że spadniemy i zabronili nam wyżej wchodzić, jakby uważali nas za jakieś nieodpowiedzialne dzieci. No ale dobra, nie chcieliśmy awantury, toteż już ich nie denerwowaliśmy. Na sam koniec bardzo miły akcent - ogrzaliśmy swe spracowane wychłodzone dłonie przy ognisku płonącym na polanie. Nie powiem, kusiły te piekące się kiełbaski, oj kusiły... Ech...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




